ODZYSKAJMY NA NOWO BOŻE NARODZENIE

Przez lata zadaliśmy sobie wiele trudu, by uciekać na siłę od nazwy Boże Narodzenie. Magiczne, białe, radosne – święta Bożego Narodzenia dostały różne przydomki i przybrały różne formy oraz sposoby ich spędzania … Szukając “odpowiednich”, bardziej świeckich i fajowych, magicznych i takich współczesnych słów, zapomnieliśmy, że najprawdziwszym sensem tego darowanego nam wolnego czasu jest Narodzenie naszego Zbawiciela.

 

Boże Narodzenie jest Cudem. Tak się te święta nazywają, bo to właśnie świętujemy.

 

Święta Bożego Narodzenia są Cudem. W te święta narodził się człowiek. Narodził się Zbawiciel Świata. Skoro od dwóch tysięcy lat świętujemy narodziny jednego z miliardów, oznacza, że jest On Jedyny i Niepowtarzalny. Im bardziej więc świętujemy Narodzenie Jezusa, tym mocniej dajemy świadectwo, że każdy człowiek jest kimś jedynym i niepowtarzalnym. Także Ty i ja!

 

Boże Narodzenie to święto życia. Naprawdę mamy co świętować.

 

Świąteczne dekoracje nie tylko w centrach handlowych, ale i w osiedlowych sklepikach, bilboardy zachęcają do zakupów, gazetki z rabatami na poszczególne towary, reklamy, zachwalają „magię Świąt. Czy można wobec tego ocalić Boże Narodzenie?

 

To od nas – katolików zależy, czym będą dla nich święta – “szałem zakupów” i “magicznym czasem” czy wspólnym obchodzeniem Wcielenia Boga w gronie najbliższych.

 

Już wkrótce przy wigilijnym stole przeczytamy fragment Ewangelii o narodzeniu Jezusa. Poznaj prawdę o przyjściu na świat Króla „nie z tego świata”

 

Dziwili się wtedy i dziwią teraz. Że w szopie. Że w biedzie. Że bez zwróconych na siebie oczu świata. Że uniżony. Że niestawiający warunków. Całkowicie Nieszablonowy. A przyszedł po to, by pokazać, że w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji – jeśli będzie liczył się człowiek, jeśli zrozumiemy, że w każdym konflikcie jest trzecia strona – możemy stać się jednością. Wszyscy możemy jedno stanowić. Jak On ze swoim Ojcem.

 

No i co zrobiliśmy wtedy i robimy teraz?

 

Kiedy każdego roku jest okazja, żeby się w nas narodził, znów przegapiamy ten moment. Znów za bardzo jesteśmy skłóceni. Za bardzo na ulicach i w sklepach. Za bardzo rozkrzyczani, by zauważyć, że nie miał się urodzić gdzieś tam, w kościele, w kolędzie, w potrawach, w przygotowaniach ale w Nas. W nas podzielonych, skłóconych, biegnących w różnych kierunkach, bez możliwości złapania tego właściwego.

 

 Rozpędzeni w naszym złym nastawieniu do innych, w niesłuchaniu, zamknięciu, wygodzie, w biedzie ale też w naszym luksusie przegapiamy moment. Moment na to, żeby się w nas Bóg Narodził. W wielości zajęć, obowiązków, priorytetów, dbania o każdy szczegół, przechodzimy obok tych najważniejszych: obok Boga, drugiego człowieka, kolegi myślącego inaczej niż my, sąsiada, który się pogubił a nawet obok naszych dzieci, dla których z tych wszystkich priorytetów liczy się tylko nasza prawdziwa miłość i zainteresowanie.

 

Niech to będzie (może pierwsze) takie Boże Narodzenie, kiedy zaczniemy myśleć nieszablonowo. Zaczniemy być jak Jezus. Wszędzie tam gdzie rodzą się podziały wprowadzajmy zgodę, wszędzie tam gdzie brakuje miłości, spróbujmy przekazać choć jej skrawek, wszędzie tam gdzie jest bieda podarujmy chociażby swój uśmiech, wszędzie tam gdzie jest cierpienie, zapewnijmy o modlitwie.

 

Bądźmy jednością. W jedności siła. Jezus znów przychodzi, żeby nam o tym przypomnieć.

Print Friendly, PDF & Email