Pielgrzymka do Sanktuarium Świętej Rodziny w Studziannie

2 września 2018 roku odbyła się pielgrzymka z Nowego Miasta nad Pilicą do sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej w Studziannie. Pątnicy szli pod hasłem: „Maryja Bramą Wolności”.

 

Tradycyjnie pielgrzymi szli w niedzielę przed uroczystością Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Pątnicy między sobą mówią, że jest to ogólnopolska pielgrzymka, ponieważ wędrują w niej nie tylko pielgrzymi z Nowego Miasta, ale także z Łodzi, Tomaszowa Mazowieckiego, Warszawy, Radomia, Studzianny, Rawy Mazowieckiej i innych miejscowości. – Siostra namówiła mnie na tę pielgrzymkę. Sama chodzi od 4 lat, a w tym roku i ja spróbowałam – mówi pani Maria, pątniczka z Tomaszowa Mazowieckiego. – Jest tu też szwagierka mojej siostry, która pochodzi z Łodzi, więc rodziną idziemy do Matki Bożej Świętorodzinnej. Rodzina, jak i Matka Boża, jest dla nas najważniejsza – dodaje pątniczka.

 

Pielgrzymi wyruszyli z placu o. Honorata Koźmińskiego, a duchową opiekę nad nimi sprawowali ojcowie kapucyni z miejscowego klasztoru z gwardianem o. Zdzisławem Tokarczykiem oraz ks. Jakub Kita, neoprezbiter, wikariusz parafii w Nowym Mieście. – To piękne doświadczenie pielgrzymowania z moimi parafianami. Dla mnie wiele rzeczy jest tu jeszcze nowych. Ta wędrówka to dobry czas, by poznać ludzi, którzy na co dzień angażują się w życie parafii. Dobrze widzieć tyle osób, które ostatni dzień wakacji poświęcają na wędrówkę do Matki – mówi ks. Jakub.

 

Podczas wędrówki wiele osób przystąpiło do spowiedzi. Pątnicy modlili się Koronką do Miłosierdzia Bożego, Różańcem. Wysłuchali także konferencji o. Zdzisława. Wiele osób przyznało, że trud wędrówki poczuli na etapie Drogi Krzyżowej. – Człowiek czasem potrzebuje uderzenia, żeby się obudzić. Nie mówię, że potrzebujemy tragedii w życiu, ale czasem taka Droga Krzyżowa wystarczy. Zmęczenie, słońce i tysiące myśli – mówi pani Krystyna.

 

– W tym wszystkim jest Matka Boża… taka codzienna. W radości, w smutku, w płaczu, w śmiechu. Matka, która cierpiała, która wychowywała Syna, która siadała przy stole z Rodziną. Idę dziś, by prosić Ją, bym i ja umiała, tak jak Ona, być niezwykłą kobietą w codzienności – mówi pani Teresa, która wędruje po raz pierwszy.

 

W grupie ponad 300 osób, które wyruszyły w drogę, nie zabrakło dzieci, młodzieży, rodzin. Wśród nich wędrowali także Beata i Łukasz Kucharscy, którzy dokładnie tego dnia obchodzili swoją pierwszą rocznicę ślubu. – Przyszliśmy podziękować Maryi za rok naszego małżeństwa, za to, że dwie tak różne osoby spotkały się i idą wspólnie przez życie. Chcieliśmy spędzić właśnie z Nią naszą rocznicę, bo to Ona kieruje naszym życiem. Lepiej nie mogliśmy wybrać – mówią małżonkowie.

 

https://lowicz.gosc.pl/doc/5002177.Matka-Boza-Codzienna