Jan Paweł II i Jego Westerplatte

Jan Paweł II nauczył nas, że każdy ma jakąś słuszną sprawę. Pokazał swoim życiem, co to znaczy podjąć jakiś wymiar zadań, jakiś porządek prawd i wartości, utrzymać je i obronić.

 

„Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych.”

 

On je miał na pewno. Jan Paweł II niewątpliwie miał swoje Westerplatte. Widzieliśmy to najbardziej w Jego szczerych, kochających, skromnych i jednocześnie przerażonych oczach, kiedy wyszedł na balkon Bazyliki Świętego Piotra w Watykanie, dokładnie 40 lat temu 16 października 1978 i powiedział:

„Wezwali go z dalekiego kraju… Nie wiem czy będę się umiał wysłowić w Waszym, w naszym języku włoskim, gdybym się pomylił, poprawcie mnie.
Bałem się przyjąć ten wybór ale zrobiłem to w duchu posłuszeństwa Panu Naszemu Jezusowi Chrystusowi i w całkowitym zaufaniu do Jego Matki, Najświętszej Maryi Panny.”

 

Bał się. Tak, jak my się często boimy, stając w obliczu wielkiego wyzwania. Tak bardzo nas rozumiał, wtedy, na tym balkonie. Dobrze wiedział, co czuje człowiek stojący w obliczu wyzwania, które musi wziąć na swoje barki, ale na początku jest przejęty, przestraszony, ponieważ nie ma pojęcia, jak się do tego zabrać. Od czego zacząć? Czy podoła? Czy to wyzwanie go nie przyciśnie? Czy się sprawdzi? Czy dźwignie ten “wymiar zadań”?
Wiedział tylko, że to jest ta jego “słuszna sprawa, ten obowiązek i ta powinność”.

 

Nigdy nie stracił wiary i nadziei. Wszystko to zaprowadziło go na ten balkon, do tych zadań, z których ogromu pewnie jeszcze wtedy, kiedy tam stał i tak skromnie się witał, nie zdawał sobie sprawy. Wiedział tylko, że to Bóg wezwał Go tam, na ten balkon i że to On na pewno go poprowadzi i poniesie na swoich ramionach.

 

Kiedy przygniata nas góra wyzwań, kiedy coś wydaje się zbyt wielkim dla nas obciążeniem, możemy przypomnieć sobie jego – stojącego na tym balkonie, na szczycie swojego Westerplatte, błogosławiącego nas i dodającego otuchy: dacie radę, tak, jak ja dałem.

 

W roku jubileuszowym 40-lecia pontyfikatu jesteśmy z nim szczególnie blisko, starajmy się przypominać jego naukę. Jan Paweł II promieniował ojcostwem, ojcostwem pochodzącym od naszego Ojca w Niebie.

 

 

Na podstawie: